110.EDUARDO MENDOZA – WYSPA NIESŁYCHANA

"Eduardo Mendoza potrafi być rozbrajająco komiczny i śmiertelnie poważny. W każdej z tych ról pozostaje świetnym pisarzem."

                                       Piotr Kofta 

Fabregas ma dość swojego monotonnego życia.  Po rozstaniu z żoną nic prócz odziedziczonego po ojcu przedsiębiorstwa, które przestało go już interesować nie łączy go z rodzinnym miastem - Barceloną. Wyjeżdża więc do Paryża, pisze list do kochanki, w którym zakańcza ich znajomość i przez kilka kolejnych dni błąka się po europejskich miastach. Pewnego dnia trafia do Wenecji i  dochodzi do wniosku, że "jeśli coś ważnego ma mi się przytrafić, to będzie to tutaj". Osiedla się w hotelu Hol Gran Hotel del Moro z zamiarem rozpoczęcia nowego rozdziału w swoim życiu. Po około tygodniu pobytu we Włoszech bohater przez zupełny przypadek poznaje olśniewającą kobietę - Marię Clarę, która bezinteresownie oprowadza go po swoim rodzimym mieście. Jak łatwo się domyśleć między postaciami z czasem zaczyna uwidaczniać się pewne dobrze nam znane uczucie. Pamiętajmy jednak, że  nie zawsze wszystko jest w rzeczywistości takie, jakim je widzimy.

"Być może ze mną jest ten problem, że przez całe życie byłem marzycielem." - te słowa bardzo trafnie rozpoczynają i kończą tę jakże wybitną książkę świetnego hiszpańskiego pisarza. Początkowo miałam co do tej powieści lekkie obawy, dotyczące głownie tego, że nie podołam tej książce, które momentalnie rozpłynęły się już po kilku pierwszych stronach lektury.

W "Wyspie niesłychanej" poznajemy kilku bardzo barwnych bohaterów, są nimi min. Fabregas, Maria Clara, matka Marii, Charlie i doktor Pimpom. Postacie te, ich dziwne nawyki i zachowania są alegoriami naszych często groteskowych postępowań, ale także naszego zwykłego, codziennego życia. Dla przykładu matka Marii Clary jest postacią, która codziennie uskarża się na rożne dolegliwości - a to boli ją głowa, a to ma złe samopoczucie, czy innym razem cierpi na zbyt wysokie ciśnienie. Wydaje mi się, że każdy z nas albo zna osobę, która wyolbrzymia wszystkie swoje bolączki i choroby, albo sam jest jedną z nich. Mendoza w charakterystyczny dla siebie ironiczny sposób wyśmiewa takie zachowanie uśmiercając wspomnianą bohaterkę przez fakt, że rzeczywiście była ona nieuleczalnie chora, choć nigdy o tym nie wspominała i starała się to ukryć przez "nasilające się" wyimaginowane dolegliwości. Z tej historii wypływa krótki morał - jeśli coś sobie ciągle wmawiamy możemy doprowadzić do urzeczywistnienia danego problemu. W tej powieści  znajdziemy wiele podobnych wątków i wypływających z nich mądrych pouczeń, A wszystko to oprawione jest bardzo charakterystycznym dla Mendozy sarkastycznym poczuciem humoru.

Po pierwszych kilkunastu minutach spędzonych na lekturze tej książki nasunęło mi się skojarzenie tej opowieści z filmem Woodiego Allena - "Vicky Christina Barcelona" oraz z produkcją Pedra Almodovara - "Wszystko o mojej matce". Skąd te porównanie? W owych filmach również występują bohaterowie, którzy postępują mało logicznie, ich decyzje są wręcz absurdalne i skazane na niepowodzenie, a wszystko to po to, by pokazać jak my sami potrafimy podejmować głupie i nieprzemyślane zobowiązania. Mi osobiście takie podobieństwo zupełnie odpowiada, gdyż uwielbiam wspomniane produkcje oraz ich reżyserów, a także lubię takie skomplikowane i niejasne historie, w których wszystko wyjaśnia się dopiero na koniec.

Mimo, że lektura ta nie należy do tych z najbardziej rozwiniętą fabułą - całą historię Fabregasa można tak naprawdę opisać na jednej stronie; ma ona w sobie coś, co niesamowicie magnetyzuje, przyciąga i sprawia ciągły niedosyt - ja bardzo chętnie po obcowałabym z tą książką przez kolejne trzysta stron. Na tę wyjątkowość składa się wiele czynników, min. świetny styl autora, jego niesamowicie lekkie pióro, klimatyczne tło fabuły (Wenecja), ciekawie zarysowane postacie bohaterów i wiele, wiele innych.

Reasumując powieść "Wyspa niesłychana" jest książką, po którą naprawdę warto sięgnąć i poświęcić jej kilka zimnych, jesiennych wieczorów. Głównym argumentem przemawiającym za  zrobieniem tego jest przede wszystkim wspaniałość i indywidualność samego autora, która uwidoczniła się za sprawą jego wcześniej wydanych powieści - jego książki odznaczają się niezwykłą lekkością i przystępnością, a zarazem niosą one ze sobą głębsze przesłanie. Tak więc polecam gorąco wszystkim niezależnie od tego, czy mieliście do czynienia z twórczością Eduardo Mendozy, czy też nie. A fanom dzieł Allena i Almodovara ośmielę się obiecać, że ta książka ich nie zawiedzie, a może nawet  oczaruje.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak literanova 😉

A na koniec wstawiam kilka muzycznych propozycji, przy których miło mijała mi lektura prezentowanej dzisiaj książki.

Do zobaczenia w kolejnej recenzji. Mogę wam też już powiedzieć, że w najbliższym czasie na Podwójnym życiu z książką będzie się działo - szykuje się kilka konkursów i wiele ciekawych nagród 😀

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *