112. Piąty element, reż. Luc Besson

Oryginalny tytuł: The Fifth ElementReżyseria: Luc BessonScenariusz: Robert Mark Kamen, Luc BessonZdjęcia: Thierry ArbogastMuzyka: Eric SerraKraj: USA, FrancjaGatunek: Sci-Fi, AkcjaPremiera światowa: 09 maja 1997Premiera polska: 17 października 1997Obsada: Bruce Willis, Milla Jovovich, Gary Oldman, Ian Holm, Chris Tucker

     Co 5000 lat we wszechświecie rodzi się ZŁO, które chce zniszczyć

wszystko co żyje. Właśnie mija kolejne 5000 lecie. Na Ziemię lecą

Mondoshawanowie, którzy posiadają kamienie, które w połączeniu ze sobą

niszczą ZŁO. Niestety zostają oni zaatakowani przez Mangalorów i

rozbijają się. Mangalorowie zabierają skrzynię z kamieniami i

transportują ją do Zorga. Kamieni jednak nie ma w skrzyni. Okazuje się,

że położenie kamieni zna Leeloo, piąty element, która wskoczyła do

taksówki byłego komandosa, Korbena Dallasa. Dostaje misję uratowania

świata, ale żeby mógł to zrobić potrzebuje czterech kamieni. Wszystko

poszłoby łatwo, gdyby nie fakt, że za ratowanie świata bierze się

również kapłan Cornelius, a po piętach depczą im Mangalorowie.

   

Film nie nudzi. Bardzo przyjemnie się go ogląda, a to za sprawą

ciekawych akcji oraz różnych humorystycznych dialogów lub scen.

   

Muszę przyznać, że jest to chyba jeden z nielicznych filmów Sci-Fi,

które przypadły mi do gustu i właściwie to chyba pierwszy z takich

filmów.

    Żywa akcja, pościg za taksówką, różne sceny z kosmitami

sprawiają, że film jest ciekawy i nie sposób przy nim zasnąć. Mnie

najbardziej podobała się walka Leeloo z Mangalorami, w dodatku jeszcze

ta muzyka w tle dodawała jakby dynamizmu całej tej walce 😛

    Było kilka momentów trzymających w napięciu choćby nawet sam motyw z kamieniami od których zależał los świata.

   

Atutem tego filmu są efekty. Mondoshawanowie byli po prostu

niesamowici, idealnie zrobieni tak samo jako Mangalorowie. Najbardziej

efektowną dla mnie sceną był moment otwierania kamieni, aż mi dech

zaparło w piersi i jest to fragment, który oglądam najchętniej. Na uwagę

zasługuje również planeta Floston, niesamowita. Efektowna jest także

wizja miast. Fajnie tak kurcze otwierasz sobie okno a tu Ci przylatuje

obiad 😀 sympatyczne a jakie wygodne ;P

    Mocną stroną filmu jest

humor. Było go tu chyba najwięcej. Śmieszne sceny jak na przykład

ucieczka Korbena i Ruby`iego przed wybuchającą bombą i kobiece krzyki

Ruby`iego 😀 Śmieszne dialogi oczywiście bardzo rozwinięta konwersacja

Korbena i Rubi`iego. Śmieszny jeszcze był fragment z bombą w hotelu.

Niesamowita rola Chrisa Tuckera dodawała smaku temu obrazowi. Był on po

prostu niesamowity. Jak za bardzo się zestresował jak Korben powiedział

do niego coś bez zapowiedzi i rozwalił głowę temu kosmicie. Jego oczy,

jego ruchy, jego głos... no po prostu prześmieszny jest ten facet.

   

Oczywiście na uwagę zasługuje również Milla Jovovich. Taka delikatna i

skromna. Moja siostra takie hasło "czemu ona wciąż to powtarza?"

Chodziło o motyw z paszportem. Taka idealna a jednak taka

niedokształcona 😀 ale cieszyło mnie to, że coś było między nią a moim

ukochanym Brucem echhh szkoda, że nie mogłam być na jej miejscu.

   

Film bardzo mi się podobał, nawet nie jestem w stanie określić co tak

bardzo mi się podobało 😛 oglądałam go już tyle razy, że mam normalnie

mętlik w głowie i prawie już nic nie pamiętam 😛 czyż to nie dziwne?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *